W Ameryce Południowej rozbito znaczący gang hakerów

Chilijska policja poinformowała o sukcesie odniesionym w tym tygodniu w walce z cyberprzestępczością. Tamtejsza specjalna jednostka ds. cyberprzestępczości oświadczyła, że rozbiła znaczący gang hakerów i dokonała czterech aresztowań w poniedziałek. Grupa, określana przez niektóre źródła w tym kraju jako "Byond Hackers Team", jest jedną z najaktywniejszych na świecie - przypisuje się jej ponad 8 tys. włamań na strony internetowe.

Aresztowania zostały poprzedzone długotrwałym dochodzeniem, które rozpoczęło się w marcu tego roku. Dwóch mężczyzn zatrzymano w ich domach, a kolejnych dwóch nieletnich członków grupy dobrowolnie zgłosiło się na policję w towarzystwie swoich rodziców.

Chilijska grupa hakerów stała się znana na całym świecie w 2005 roku, po tym jak wdała się w wirtualną sprzeczkę ze swoimi odpowiednikami w Peru. Cyberkonflikt pomiędzy tymi dwiema grupami "patriotycznych" hakerów przyczynił się do włamań na rządowe strony internetowe obu państw. Według chilijskich źródeł, gangi te toczyły nieustanną wojnę nie tylko ze swoimi kolegami z Peru, ale także z sąsiedniej Argentyny. Uważa się, że grupą dowodzili 23-letni student inżynierii i 37-letni programista, występujący pod pseudonimami "Nettoxic" i "SSH-2". Poza konfliktem z Peru wsławili się również włamaniem na stronę NASA, jak również na strony rządowe we własnym państwie, w Stanach Zjednoczonych, Izraelu i wielu innych państwach Ameryki Południowej.

8-miesięczne dochodzenie skoncentrowało się głównie na przywódcy grupy, który został zidentyfikowany na podstawie uczelni, na której studiował. Gerardo Raventos, kierujący zespołem dochodzeniowym w Chile, wyjawił, że operacja została przeprowadzona na skalę międzynarodową: wsparcia udzielił Interpol, Stany Zjednoczone, Izrael, Turcja i kilka krajów Ameryki Południowej. 23-letni Leonardo Hernandez, znany jako "Nettoxic" - który został aresztowany jako pierwszy - oświadczył chilijskim mediom, że przeprowadzał ataki dla zabawy i nie brał udziału w cyberoszustwach, ani też nie kradł pieniędzy za pośrednictwem Internetu. Mimo to, za włamanie się na strony internetowe i uzyskanie nielegalnego dostępu do prywatnych informacji grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności. Dwoje pełnoletnich członków grupy zostało już oskarżonych o cybersabotaż i osadzonych w areszcie do momentu rozprawy na 90 dni, podczas gdy nastoletni hakerzy zostali tymczasowo zwolnieni. Według tych samych źródeł, grupa włamywała się na strony internetowe w ramach politycznego protestu, umieszczając na nich wiadomości antywojenne i głoszące sprawiedliwość społeczną.