Błąd AOL zdradza intymne sekrety Amerykanów !

Najintymniejsze sekrety 658 tys. Amerykanów zostały ujawnione publicznie za sprawą beztroski portalu America Online.

"Intencje mieliśmy niewinne, ale zawaliliśmy sprawę" - przyznał rzecznik prasowy firmy Andrew Weinstein. 6 sierpnia AOL upubliczniła wszystko, czego przez ostatnie trzy miesiące szukało 658 tys. abonentów. To miał być prezent dla naukowców, np. informatycy na jego podstawie mogą doskonalić wyszukiwarki. Takie archiwa mówią o człowieku więcej niż mogliby powiedzieć spowiednik, terapeuta, przyjaciel czy historyk z IPN.

Zamiast nazwisk abonentów, wpisano losowe numery. Na nic. Dziennikarze "New York Timesa" szybko wykazali, że można zidentyfikować wielu użytkowników po tym, czego w sieci szukali - choćby dlatego, że szukali własnego nazwiska (by np. odnaleźć, co o nich się mówi w sieci) czy pizzerii w swojej okolicy.

W ten sposób dziennikarze wykazali, że numer 4417749 na liście to 62-letnia Thelma Arnold ze stanu Georgia. Pani Arnold zgodziła się na podanie jej danych, bo nie miała się czego wstydzić. Archiwa zdradziły tylko, że ma "psa, który sika na wszystko", oraz że poszukuje "samotnego 60-letniego mężczyzny".

Większy problem ma użytkownik 710794, o którym wiadomo z wyszukiwań, że lubi grać w golfa, ma nadwagę, jeździ cadillakiem SLS rocznik 1998 i mieszka w Tennessee - a ponadto wieczorami szuka w internecie "nagich lolitek". Jego również można zidentyfikować.

Inne wyszukiwania dokumentują ludzkie tragedie lub być może nawet planowane zbrodnie. Użytkownik 17556639 obsesyjnie szukał porad, "jak zamordować żonę", próbował się też dowiedzieć, jaka za to grozi kara.

AOL wycofała te dane po artykule w "NYT", ale było już za późno. Archiwa zostały powielone w niezliczonych egzemplarzach. Każdy zainteresowany może dziś je odnaleźć w sieci.

Źródło: gazeta.pl

Realizacja: SIPLEX Studio