Aresztowani za bezprzewodową 'darmową przejażdżkę'

Dwie osoby zostały aresztowane w Redditch (Wielka Brytania) za podłączenie się do sieci Wi-Fi i korzystanie z dostępu do internetu bez zgody prawowitego użytkownika. Po upomnieniu oboje zwolniono z aresztu.

W sobotę okoliczni mieszkańcy poinformowali policję o podejrzanie wyglądającym mężczyźnie siedzącym z laptopem na kolanach w samochodzie zaparkowanym przed jednym z domów. Mężczyzna zwrócił na siebie uwagę mieszkańców nad ranem kiedy to umieścił w oknach samochodu kartonowe zasłony (przeciwsłoneczne) a blask ekranu jego laptopa był widoczny w tylnej szybie samochodu.

Mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem nieuczciwego uzyskania dostępu do usług łączności elektronicznej i unikania płatności za te usługi. Po udzieleniu upomnienia mężczyznę zwolniono. W podobnych okolicznościach na początku miesiąca zatrzymano kobietę.

Dr David Gregory – korespondent BBC Midlands Today zaznaczył, że są to jedne z pierwszych spraw tego typu, które wychodzą na światło dzienne. Dodał również, że jeśli osoby korzystające „za darmo” z czyjegoś łącza internetowego odwiedzałyby na przykład nielegalne strony pornograficzne, byłyby bardzo trudne do namierzenia.

Źródło: news.bbc.co.uk (17.04.2007, 16:22 GMT)

Tym razem jak widać przedstawiciele prawa potraktowali zatrzymanych dość delikatnie. W lipcu 2005 roku wyrokiem Londyńskiego sądu Gregory Staszkiewicz został ukarany grzywną w wysokości 500 funtów oraz skazany na rok więzienia w zawieszeniu za „nieuprawnione korzystanie z bezprzewodowego dostępu do internetu” (ang. piggybacking – dosłownie „na barana”) a jego laptop wraz z wyposażeniem skonfiskowany. Staszkiewicz był widziany wielokrotnie w tym samym rejonie miasta w okresie przeszło trzech miesięcy, a jego podejrzane zachowanie zgłaszane policji przez okolicznych mieszkańców.

Teoretycznie Staszkiewicz nie zrobił niczego złego – po prostu korzystał za darmo z internetu – jednak w Wielkiej Brytanii jest to traktowane jako nadużycie lub przestępstwo (w zależności od sądowej kwalifikacji czynu). Ponieważ Staszkiewiczowi nie udowodniono uzyskania dostępu do komputera (co na mocy Aktu o Nadużyciach Komputerowych jest przestępstwem) sprawa potoczyła się łagodniejszą drogą i uznano go winnym jedynie „nieuczciwego uzyskania dostępu do usług telekomunikacyjnych”.

Należy pamiętać, że za bezpieczeństwo sieci odpowiada osoba, która ją instaluje. Jeśli więc taki „dziki użytkownik” zrobi w naszej sieci bezprzewodowej coś co jest nielegalne, wina spadnie na nas. Próby tłumaczenia „nie wiedziałem” czy „nie umiem (włączyć zabezpieczeń)”, „nie znam się na sieciach”, itp. są powszechnie wykorzystywane przez przestępców próbujących uniknąć odpowiedzialności za swoje działania w sieci – ta metoda w sądzie jednak nie działa...

Jak pokazują badania, w samym tylko Londynie (zależnie od rejonu) ilość niezabezpieczonych w żaden sposób sieci Wi-Fi z dostępem do internetu sięga nawet 30%.

Jakkolwiek można interpretować powyższe przykłady, fakt aresztowań i przypadek Gregory’ego Staszkiewicza (a może Grzegorza, gdyż wiadomo, że jest on rezydentem – obcokrajowcem) jest bardzo wyraźnym sygnałem dla wszystkich amatorów „darmowego internetu”, jednoznacznie mówiącym, że ich zabawy niekoniecznie będa uznawane za tak nieszkodliwe, jakby tego chcieli.