Antypiracka panika: Programy idą jak woda

Niespodziewany wzrost sprzedaży legalnych programów komputerowych w Ostrowcu. Wszystko przez informację o policyjnych nalotach. Problem w tym, że policja do takich kontrolach nic nie wie.

U mnie w sklepie od poniedziałku o niczym innym się nie mówi. Klienci pytają, u kogo już była kontrola, wymieniają się informacjami, ile kary można zapłacić. Dzwonią z pytaniami, co mają robić - mówi pan Przemysław, właściciel jednego z większych sklepów komputerowych w Ostrowcu.

Z informacji, które do niego dotarły, wynika, że do mieszkań wchodzi mężczyzna podający się za policjanta, w towarzystwie kogoś z organizacji zwalczającej piractwo, przeglądają zawartość komputera i jak znajdą nielegalne oprogramowanie albo muzykę, pobierają mandat. - Uczniowie wspominali mi już nawet o oficjalnym cenniku - mówi Robert Krawczyk, nauczyciel elektrotechniki w Zespole Szkół nr 3. - Za jedną nielegalną "empetrójkę" trzeba zapłacić 2 zł, system operacyjny [Windows - red.] 3500 zł, Offica 5,5 tys. zł. Wszyscy czyszczą swoje komputery, Pytają, gdzie zdobyć tanie legalne oprogramowanie - twierdzi.

Jedno jest pewne - oszuści to czy nie - napędzili klientów do sklepów komputerowych. - Od poniedziałku dziennie sprzedaję więcej Windowsów niż do tej pory przez miesiąc. W poniedziałek poszło sześć, bo więcej nie miałem. Teraz idzie po 10 dziennie - mówi pan Przemysław.

Szczegóły w portalu Gazeta.pl w artykule: Antypiracka panika: Programy idą jak woda