LinuxWorld Conference & Expo 2006

Wczoraj i dzisiaj (25-26.10.2006) odbywa się w Londynie konferencja i zarazem wystawa LinuxWorld 2006. Mam więc przyjemność przedstawić Wam krótką relację z wydażeń, które dzisiaj miały miejsce. Na początku chciałbym jednak zaznaczyć, że niemożliwym jest być wszędzie i wszystko widzieć, dlatego też poniższa relacja ma charakter czysto subiektywny i nie należy jej traktować jako wykładni w jakiejkolwiek kwestii.

Intrygujące otwarcie

Dzisiejszy dzień konferencji technicznych otworzył o godzienie 9:50 sam John ‘maddog’ Hall, dyrektor Linux Internetional. Nie ukrywam, że był to dla mnie kluczowy punkt programu, który zaplanowałem zrealizować. Na wstępie John zaznaczył, że prezentacja którą miał przygotowaną, została zmieniona w ostatniej chwili w wyniku pewnego wydarzenia, które miało miejsce dzień wcześniej.John ‘maddog’ Hall Nie wyjaśniając jednak nic więcej zaczął przedstawiać obecnym na sali historię wolnego oprogramowania i rozwój ruchu który teraz kryje się pod nazwą Open Source. Podczas omawiania podobieństw i różnić między oprogramowaniem zamkniętym i otwartym, aby lepiej wyjaśnić na czym polega wolne oprogramowanie John posłużył się definicja niewolnictwa, którą - w przeciwieństwie do definicji wolności - każdy rozumie dość dobrze. Wybierając zamknięte oprogramowanie stajemy się niewolnikami – producentów, autorów, wydawców, sprzedawców, itd., którzy niekonieczne będą mieli czas na wprowadzenie do programów nowych funkcji o które prosimy czy też choćby usunięcia zgłoszonych wcześniej błędów. John zwrócił też uwagę na problematykę rozwoju oprogramowania a właściwie jego źródeł – czy firmy dostarczające zamknięte oprogramowanie kierujące się swoim interesem czy też naszym – użytkowników? Jak pokazuje rzeczywistość – różnie to bywa, z przewagą przypadków niekorzystnych dla nas - użytkowników. Oprogramowanie Open Source jest dokładnie odwrotnością powyższej definicji. Wolne oprogramowanie to po części koniec kultury ‘ReadOnly’, w której jesteśmy zdani tylko na to co dostarczą nam firmy, gdzie możemy być jedynie użytkownikami. Wolne oprogramowanie należy do kultury ‘Read/Write’ wyrażanej jako Creative Commons, oznacza posiadanie wyboru – również w sferze biznesowej, kultury, która daje swobodę dzielenia się tym co jest dla nas cenne, stosują zasady identyczne dla każdego uczestnika, pozwala być nie tylko konsumentem treści (czy to muzyki, fotografii czy też kodu - oprogramowania) ale również jej autorem i producentem. Tutaj John uderzył jak w dzwon w organizatorów konferencji, którzy ironicznie nie zezwalają (czy też nie zezwolili – tego już nie sprecyzował) osobom poniżej 18 roku życia uczestniczyć w wystawie LinuxWorld w roli mówcy czy też wystawcy. Czyżby organizatorzy nie uznawali wkładu młodych ludzi w rozwój Open Source? Autor systemu Asterisk (serwer VoIP) miał 19 lat gdy stworzył ten doskonały system, jeden ze znanych developerów kernela Linux’owego miał tylko 15 lat gdy pracował dla FBI. Dzięki wysiłkowi innego 14-latka mamy możliwość instalacji Linux’a w systemie FAT dzięki czemu nie musimy repartycjonować dysku, czy też w końcu 11-latka, który sprzeczał sie swego czasu z inżynierami w kwestiach dekompozycji pamięci w Beowulf’ie (superkomputer zbudowany w oparciu o cluster wielu maszyn) - i miał rację, w przeciwieństwie do inżynierów... Na tym John spokojnie zakończył swoją prezentację, powstrzymując się od dalszych komentarzy. Dał jednak w ten sposób do zrozumienia (co później potwierdził w prywatnej rozmowie), że każdy nawet najmniejszy wkład się liczy – czy to od osoby dorosłej czy też od nastolatka.

Realna wirtualizacja czy wirtualny realizm?

Spora część tematów poruszanych w trakcie wystawy dotyczy wirtualizacji. Temat jest bardzo ciekawy i kwalifikuje się w całości na odrębny artykuł. Ian Pratt – inicjator projektu Xen [czyt. Zen] – przedstawił ogólne zasady działania systemu Xen niejako ‘od kuchni’, pokazując jego możliwości oraz jak można go praktycznie wykorzystać.

Jak się okazuje (co nie jest w sumie nowością), wielu producentów oprogramowania (w tym Microsoft) pracują nad wirtualizacją dla swoich systemów – możemy więc w najbliższej przyszłości spodziewać się w tym obszarze znacznego wzrostu aktywności.

Główni wystawcy

Główni wystawcy (jeśli można to tak ująć w świetle tego co powiedział John ‘maddog’ Hall) a zarazem sponsorzy, to: HP, Novel i Oracle.
HP (oraz IBM) prezentowali swoje platformy typu Blade, podkreślając ich skalowalność. IBM do skalowalności dodawał jeszcze wbudowaną na poziomie sprzętowym wirtualizację. Novell przedstawiał bardzo przyjemnie wyglądający SUSE Linux Enterprise Desktop 10, który posiada wiele ciekawych udogodnień w kwestii użyteczności i ergonomii. Wszystko jest oczywiście kwestią przyzwyczajenia, muszę jednak przyznać, że kilka z prezentowanych nowości wygląda na prawdę bardzo ciekawie (łatwość konfiguracji sieci WiFi oraz połączeń VPN – oczywiście graficznie, zachowania okienek jak w MacOS – to robi wrażenie, wzrost szybkości poprzez wcześniejsze ładowanie aplikacji do pamięci – żadna nowość ale działa, pełne wsparcie multimediów na poziomie jakiego wcześniej w żadnym z Linux’ów nie widziałem przy ciągłym zachowaniu ogromnej wydajności systemu – oglądanie 3 filmów jednocześnie i normalna praca bez najmniejszych przycięć to dopiero początek zabawy, wyszukiwarka aplikacji – podaj fragment nazwy zamiast przekopywać się przez ogromne menu oraz wiele innych dodatków). Ogólnie całość robi bardzo pozytywne wrażenie. Oracle – niestety nie popisali się wczoraj - poza kilkoma ulotkami na stojakach na ich ogromnym stoisku nie spotkałem nikogo z kim możnaby porozmawiać. 12 butelek szampana, które mieli do rozdania każdego dnia chyba też jakoś nie przyciągnęło gości. Doskonale za to radziła sobie konkurencja – autorzy bazy PostgreSQL przedstawiali EnterpriseDB – rozwiązanie komercyjne, umożliwiające migrację z bardzo kosztownego Oracle’a przy zachowaniu kompatybilności (zarówno wewnętrznie na poziomie danych, procedur osadzonch, interfejsów programistycznych, itd), skalowalności i niezawodności. Całość jak twierdzą przy koszcie około 10% tego, co trzeba zapłacić za Oracle’a. Z pewnością temu produktowi przyjrzę się bliżej w niedalekiej przyszłości.

Inne ciekawe stoiska

Debian, Centos, Ubuntu, Kubuntu i Canonical (komercyjne wsparcie dla Ubuntu/Kubuntu), Ubuntu-UK, OpenBSD. Joomla, Mambo Foundation i Drupal (systemy CMS). Gnome, KDE, AVG, Open Forum Europe, Open Source Consortium, liczne wydawnictwa, firmy z branży managed hosting oraz wielu wielu innych. Jednym słowem za dużo aby opisywać – trzeba być i zobaczyć na własne oczy.

Podsumowanie

Choć powierzchnia wystawowa jest mniejsza i mniej ‘zapakowana’ niż w przypadku choćby tegorocznych targów Internet World 2006, zdecydowanie warto odwiedzić wystawę, spotkać wszystkich tych wyjątkowych ludzi, posłuchać i zobaczyć jak duże i małe firmy oraz osoby indywidualne takie jak Ty i ja wnoszą wkład w systemy z rodziny Linux (i nie tylko) oraz oprogramowanie Open Source. Wśród obecnych znajdziecie między innym developerów, projektantów oprogramowania, właścicieli firm, freelancer’ów oraz setki ciekawskich gości z różnych stron świata.

Jak oceniam konferencę prywatnie? Może spodziewałem się czegoś więcej, może tym razem nie szukałem kontaktów biznesowych – bawiłem się jednak doskonale od samego otwarcia hali wystawowej do jej zamknięcia. Może i nie dowiedziałem sie niczego nowego, za to zobaczyłem, że inni ludzie rozwiązują na co dzień te same problemy z którymi sam walczę, więc wymiana doświadczeń w tym zakresie okazała się bezcenna.

Warto zwrócić również uwagę, że wstęp na wystawę jest darmowy po uprzedniej rejestracji przez Internet, jednak dostęp do sal wykładowych jest już płatny – całodniowy wstęp na seminaria kosztuje £190+VAT (lub £150+VAT jeśli zarezerwowano wcześniej). Jest to kwota, która nawet w angielskich realiach stanowi zaporę dla wielu młodych ludzi, czego z resztą nie kryli niektórzy rozczarowani tym faktem uczestnicy (kolejny przykład dla tego, co powiedział John ‘maddog’ Hall – znów zapomniano i pominięto ‘młodych’).

Realizacja: SIPLEX Studio